W miesiącu kwietniu przypada 149 rocznica bitwy pod Jaścami. Zgodnie z zapowiedzią, że w kwietniowym numerze naszego pisma przewidziana jest publikacja informacji zawartych na tablicy, ustawionej na skraju lasu w pobliżu Jaśc, przedrukowujemy dla Czytelników „Naszej Jedlni” jej treść.

 

1.      WYBUCH POWSTANIA STYCZNIOWEGO W JEDLNI

Jedlnia zajmuje szczególne miejsce na mapie Powstania Styczniowego. Tu miał miejsce jedyny w województwie sandomierskim, zakończony powodzeniem atak powstańców na rosyjską kompanię saperów w noc rozpoczynającą powstanie. W kwietniu 1863 roku w pobliżu Jaśc powstańcy pod dowództwem Józefa Jankowskiego stoczyli zwycięską bitwę z Rosjanami. Spośród ośmiu zaplanowanych ataków zbrojnych na rosyjskie oddziały w noc z 22 na 23 stycznia 1863 roku na terenie woj. sandomierskiego (obejmującego w przybliżeniu większą część obszaru między Wisłą a Pilicą) do skutku doszły trzy: na Szydłowiec, Bodzentyn i Jedlnię. Sukcesem zakończył się tylko jeden na Jedlnię. Spiskowcy z Jedlni stanowili jedyną tak silną wiejską organizację konspiracyjną liczącą około 100 uczestników. Na jej czele stali: Narcyz Figietti (1820 – 1891) – emigrant przybyły do kraju przed powstaniem, Józef Wolskidzierżawca majątku Kozłów, Florian Silnickidzierżawca majątku Suskowola, Józef Roszkowskiwójt gminy Jedlnia oraz księża: Agrypin Konarskikapucyn z Warszawy, Tomasz Kotkowskimiejscowy wikary, brat ks. Kacpra Kotkowskiego naczelnika cywilnego organizacji narodowej w woj. sandomierskim oraz wielce zasłużony kapłan, historyk i etnograf, uczestnik powstania listopadowego, proboszcz Jedlni Józef Gacki (1805–1876). Napadem na stacjonującą tu rosyjską 4 kompanię 2 pułku saperów liczącą 280 żołnierzy dowodził Narcyz Figietti. Koncentracja powstańców nastąpiła na folwarku w Kozłowie, skąd leśną drogą przeszli oni do Jedlni i zatrzymali się w pobliżu Kościoła. Tu dołączyła kilkunastoosobowa grupa włościan z pobliskich wiosek. Liczebność oddziału powstańczego szacuje się na ok. 150 ludzi. Akcja powstańcza trwała półtorej godziny od ok. 1 w nocy. Przeprowadzono sprawnie bez strat własnych. Powstańcy wykorzystali wszystkie sprzyjające warunki, jak: noc i padający deszcz, znajomość terenu oraz dużą odległość od innych garnizonów nieprzyjacielskich. Spiskowcy zaskoczyli śpiących żołnierzy. Wchodzili do domów po kilku i rozbrajali Rosjan. Dziewięciu lub dziesięciu Moskali stawiających opór zabito, pozostali ranni (w tym dowódca kompaniikapitan Witkowski) w większości bez broni rozbiegli się po okolicy. Zwycięski oddział powstańczy przedostał się następnie do Wąchocka, gdzie nastąpiła koncentracja wszystkich sił powstańczych województwa sandomierskiego pod naczelnym dowództwem gen. Mariana Langiewicza.

2.      BITWA POD JAŚCAMI (20 KWIETNIA 1863)

Puszcza Kozienicka była naturalną ostoją dla partyzantów 1863 roku. Znajdowało tu schronienie wiele oddziałów i partii powstańczych. Jeden z takich oddziałów liczący ok. 400 ludzi pod dowództwem Józefa Jankowskiego, chcąc uwolnić się od ścigających go Rosjan przeszedł z Mazowsza do Puszczy Kozienickiej. 9 kwietnia 1863 r. spotkał się ze zgrupowaniem płk Dionizego Czachowskiego w pobliżu wsi Czarna. Stąd Czachowski ruszył w kierunku Zwolenia, a Jankowski przeszedłszy kilkanaście kilometrów na północny zachód rozłożył obóz między Jedlnią a Brzózą, dając wypoczynek swoim powstańcom. W tym czasie, w celu likwidacji zgrupowań powstańczych, wyruszyła z Warszawy rosyjska kolumna dowodzona przez gen. Nikołaja Meller - Zakamelskiego złożona z trzech kompanii piechoty, szwadronu dragonów i wyposażona w dwie armaty. 20 kwietnia Rosjanie natknęli się na oddział Jankowskiego w lesie między wsią Jaśce, a małą rzeczką płynącą od Augustowa przez Przejazd zwaną Kosieniec (dzisiaj Narutówka). W tym dniu na stanowisku dowodzenia oddziału zastępował Jankowskiego kapitan Zieliński. MellerZakamelski ostrzelał z armat stanowiska powstańcze w lesie, a następnie posłał do walki piechotę. Żołnierze rosyjscy dwukrotnie wdzierali się do lasu, ale skuteczne okazały się kontrataki naszych kosynierów i strzelców zmuszające nieprzyjaciela do odwrotu. Po kolejnym, trzecim szturmie piechota rosyjska zaczęła się wycofywać i wówczas wybiegając z lasu z przeraźliwym krzykiem ruszyli za nią kosynierzy chcąc zadać decydujący cios. Tymczasem Rosjanie rzucili do boju swoich dragonów. Sytuacja kosynierów stawała się coraz trudniejsza. Znajdowali się na częściowo otwartej przestrzeni, zdani tylko na siebie. Rozpędzona konnica mogła ich teraz doszczętnie rozbić. Nie stracili jednak ducha walki i „zimnej krwi”. Dzielnie i z poświęceniem odparli szarżę jazdy wroga. Nie pierwszy i nie ostatni raz w tej wojnie o losach bitwy zadecydowały chłopskie kosy. Szczególnym zaangażowaniem odznaczył się nieznany z nazwiska dowódca kosynierów, który miał położyć pięciu dragonów, w tym oficera. Według „Wiadomości z pola bitwy” (nr 10 z 7 maja 1863 r.) MellerZakamelski stracił 70 żołnierzy. Powstańcy zostawili na pobojowisku 17 zabitych, a 5 ciężko rannych powierzyli opiece tutejszych mieszkańców. W sytuacji ciągłego zagrożenia oddział Jankowskiego opuścił okolice Jedlni i udał się w kierunku Kazanowa. Poległych powstańców na polecenie Rosjan jeszcze tego samego dnia przewieźli miejscowi chłopi do kostnicy w Jedlni. Trzeba było czekać jednak na wydanie zezwolenia na ich pochówek. Zgoda przyszła następnego dnia. Przy jednym z poległych znaleziono świadectwo wójta gminy Policzka z powiatu opoczyńskiego wystawione Edwardowi Szulcowi. Drugiego z powstańców o nazwisku Antoni Kozłowski miał rozpoznać jego brat. Przy pozostałych nie znaleziono żadnych dokumentów mogących określić ich tożsamość. Poległych zebranych na pobojowisku w lesie między Kosieńcem a Jaścami jest 17 mężczyzn niewiadomych imion i nazwisk ani pochodzeniaczytamy w akcie zgonu. Wszystkich pochował we wspólnej mogile na cmentarzu w Jedlni, ks. Józef Gacki. Zgodnie ze swoim życzeniem, po śmierci w 1876 r.– proboszcz spoczął obok mogiły powstańców.

                                                                              Piotr Michał Wdowski

Msze Święte

w niedziele:
7:00, 9:00, 12:00, 16:00

w tygodniu:
7.00, 18:00

Ewangelia na dzis

Fragment Ewangelii na dzisiejszy dzień.
  • Wtorek 2017-09-26, 25. tydz. zwykły
    Łk 8,19-21
    Przyszli do Jezusa Jego matka i bracia, lecz nie mogli się dostać do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: „Twoja matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą”. Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.
JSN Mico template designed by JoomlaShine.com