Przedstawiam Państwu trochę historii Jedlni  jest to przedruk z ogólnopolskiego miesięcznika „Nowe Książki” nr 12/2012 , str. 64

Wojciech Pestka Jak mało...ks. Józef Gacki (1805¬-1976) zarys biografii, Radom, Wydawnictwo „Inserat”, 2012

Niewiele wiadomo o księdzu Gackim. Zwłaszcza o wczesnych latach jego życia. Sam autor we wstępie pisze, że dokumenty, które mógłby wykorzystać biograf, po kasacie zakonu pijarów uległy rozproszeniu, a te z archiwów państwowych spłonęły w czasie ostatniej wojny
Zachowane wzmianki zawierają informacje niepełne, a czasem zupełnie sprzeczne. Co w tej sytuacji może biograf? Może próbować rekonstruować rzeczywistość otaczającą bohatera. Może odtwarzać kontekst, starając się w ten sposób uzupełniać źródłowe braki, i dopowiadać to, czego o życiu pojedynczego człowieka nie wiadomo. Każdy jest przecież, dzieckiem swoich czasów. Każda biografia siłą rzeczy opowiada o relacjach między człowiekiem a konkretną rzeczywistością historyczną.
Stąd w biografii Józefa Gackiego, pijara, uczonego, kaznodziei, a także uczestnika obu dziewiętnastowiecznych powstań w Królestwie Polskim pełno rozmaitych „być może" albo „prawdopodobnie". Czasem, zamiast opowiadać wprost o swoim bohaterze, Wojciech. Pestka proponuje czytelnikowi opowieść kontekstualizującą: pisze o pijarach, innym razem odtwarza przebieg walk powstańczych w 1831 r., by niejako w domyśle umieścić tam swojego bohatera.
Nie był Gacki uczonym na miarę Lelewela. Pełnił funkcję wiceprezesa Towarzystwa Patriotycznego, ale nie stał się postacią tak ikoniczną jak choćby Piotr Wysocki. Nie był prominentną osobą we władzach zakonu. Jego prace stanowią nieocenione źródło dla etnografów i historyków Sandomierszczyzny, pozostał więc bohaterem lokalnym. I nie jest to wcale określenie deprymujące. Przeciwnie: ksiądz Józef Gacki stać się może doskonałym przewodnikiem po rzeczywistości nie do końca rozpoznanej. Jego życie wraz z przywołanym kontekstem pozwalałoby na napisanie na nowo historii Polski w niezwykle gorącym okresie, jednak z perspektywy historii lokalnej. Aktywność księdza Gackiego związana jest bowiem nierozerwalnie z dziejami polskiej prowincji.
Owszem, Józef Gacki działał w Warszawie. Przyjechał tu na studia. Przez chwilę pobierał nauki także w Berlinie, ale nie był bywalcem europejskich stolic. Konspirował w Warszawie, głosił kazania w kościele na Lesznie, redagował przez chwilę „Gazetę Polską", lecz gdy tylko nadarzyła się sposobność, pojechał do „partyzantów" Dwernickiego i wraz z nimi wziął udział w zakończonej fiaskiem wyprawie wołyńskiej. Tu losy Gackiego splatają się z dobrze znaną historią narodową; gdyby tylko to dało się o nim rzec, byłby niechybnie jedynie trzecioplanowym jej bohaterem i Wojciech Pestka raczej by książki o nim nie napisał.
O życiu Gackiego można też opowiedzieć inaczej. Urodził się w 1805 r. w południowej części powiatu łomżyńskiego. Uczył się w kolegium jezuickim w Łomży; potem - z powodu rodzinnych problemów - przeniósł się do Radomia. Pod wpływem wuja, Tadeusza Gackiego, wstąpił do nowicjatu pijarów w Łukowe. Później miał miejsce trwający mniej więcej dziesięć lat epizod warszawski, zakończony po upadku powstania rocznym „aresztem domowym" w Łukowie (dzięki temu Gacki uniknął zesłania). Z Łukowa po kasacie zakonu pijarów trafił do parafii świętego Mikołaja w Miedzyrzecu Podlaskim i wreszcie - do Jedlni, z którą związany będzie do końca życia.
To już opowieść wcale nie o trzeciorzędnym działaczu narodowym, lecz przyczynek do historii kultury Podlasia i Sandomierszczyzny w XIX wieku. W kontekście, którego Wojciech Pestka nie skąpi, pojawia się i „republika bartna" w Jedlni, rządząca się na mocy - przekazanego jedynie przez Gackiego - „prawa obelnego", i tamtejsza fabryka fajansu, i codzienne życie w parafii.
Józef Gacki mógłby być postacią dającą wgląd w historię kultury. Jak szesnastowieczny proboszcz w niewielkiej parafii na krańcach Anglii w Morebath, Christopher Trychay, którego codzienne życie pod piórem znakomitego historyka Eamona Duffyego stało się genialną mikrohistorią, ukazującą najbardziej burzliwy okres w historii Anglii z perspektywy prowincji. A nawet kimś więcej, bo był przy tym Gacki również świadomym badaczem. Historykiem, etnografem i archiwistą. Jego biografia stanowić może znakomity portret polskiego inteligenta żyjącego z dala od centrum, na prowincji.
W tym kontekście słowo prowincja wcale nie brzmi protekcjonalnie. Paradoksalnie z perspektywy prowincji widać dużo więcej, da się znaleźć więcej niuansów pozwalających inaczej spojrzeć na historię Polski. Umożliwiających rozbicie monolitycznej narracji pisanej z perspektywy centrum, w której historia lokalna wciąż zajmuje po-ślednie miejsce. Jak pokazali badacze tej klasy, co Emmanuel Le Roy Ladurie, Carlo Ginsburg czy Robert Darnton, mikrohistorie świetnie nadają się do opowiadania o tym, co lokalne, nie tracąc jednak z horyzontu tego, co typowe dla określonej formacji kulturowej.
Życie Gackiego, zwłaszcza z czasów probostwa w Jedlni, to świetny materiał nie tylko na biografię. Jego monografie publikowane w „Pamiętniku Religijno-Moralnym" dziś nieocenionym źródłem dla historyków. Wczesna, pochodząca jeszcze z czasów studenckich, praca (bo trudno mówić tu o książce) Z dziejów polskich zabawa histeryczna o sposobie loterii ułożona przez Józefa Gackiego, składająca się z kart gra edukacyjna, to świetny pretekst, by pisać o edukacji szkolnej. Dokładając kontekst do każdego epizodu w życiu Gackiego, można by napisać kilka książek - nie jedną.
Można by, bo prezentowane opracowanie, niewątpliwie staranne, takie możliwości tylko zapowiada. Wojciech Pestka jest po trosze jak jego bohater, który - pisał o nim Roman Kaczmarek w Polskim słowniku biograficznym - „skrzętnie gromadził źródła archiwalne, sporządzał ich opisy i opracowywał poszczególne kościoły, klasztory miejscowości". Należy to bez wątpienia docenić, choć - pisał też Kaczmarek - „publikacje Gackiego zdradzają nieznajomość nowych metod badawczych, toteż należy je traktować w dużej mierze jako zbiór materiałów do nowych krytycznych opracowań". A na te trzeba będzie jeszcze poczekać.

autor.Piotr Kanizy

Msze Święte

w niedziele:
7:00, 9:00, 12:00, 16:00

w tygodniu:
7.00, 18:00

Ewangelia na dzis

Fragment Ewangelii na dzisiejszy dzień.
  • Czwartek 2017-03-30, 4. tydz. Wielkiego Postu
    J 5,31-47
    Jezus powiedział do Żydów: „Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o Mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli?”
JSN Mico template designed by JoomlaShine.com